Psychologia scrollowania, czyli jak scrollują mężczyźni

Płeć mózgu ma wpływ na nasze zachowanie w życiu codziennym, a jest też istotna gdy mowa o mierzeniu zachowań kobiet i mężczyzn oraz ich zachowań na stronach e-sklepów. W świecie wirtualnym, gdy nie widzimy użytkownika odgrywa to olbrzymie znaczenie. W internetowym sklepie możemy rozpoznać czy użytkownikiem jest kobieta czy mężczyzna i zbadać to bardzo szczegółowo. Psychologia zachowania takich klientów, badanie prędkości i głębokości scrollowania ma znaczenie biznesowe. Zatem jak scrollują na stronach e-commerce mężczyźni?

Te same zachowania, które nas różnią podczas robienia zakupów w rzeczywistym sklepie możemy zauważyć w sklepie wirtualnym. A wszystko dzięki dokładnemu badaniu scrollowania. Kobiety naprawdę inaczej scrollują niż mężczyźni, ponieważ inaczej zachowują podczas zakupów. Pozyskiwaniem konkretnych informacji na temat ruchu i zachowań internautów zajmują się odpowiednie narzędzia, takie jak iSlay. Skoro twoja strona e-commerce ma dawać Ci odpowiednią stopę zwrotu, to właśnie na niej należy się skupić i warto szczegółowo wiedzieć jak zachowują się na niej przedstawiciele obu płci.

Jak mężczyźni wybierają produkty?

Produkty, które masz na stronie e-sklepu mają się sprzedać. Ale czy odpowiednio ułożyłeś je pod odwiedzających stronę? Czy Twoi klienci to w równej proporcji kobiety i mężczyźni? Wiesz jak zachęcić ich i do zakupu i ponownych odwiedzin? Zidentyfikowanie potrzeb obu płci to dziś podstawa w budowaniu strategii opartej o ich zaspokajanie. Analityka internetowa powinna zawsze leżeć u podstaw każdego biznesu prowadzonego w sieci a szczególnie dotyczy to działań e-commerce, gdzie sprzedaż jest wyznacznikiem skuteczności biznesowej. Niestety, dla popularnych narzędzi scrollowanie to zagadnienie poboczne, przez co strony e-commerce nie poświęcają mu odpowiednio dużo uwagi. A warto skupić się na obserwacji różnic w zachowaniach pań i panów, bo liczba odsłon to nie wszystko a ich zachowania diametralnie potrafią się od siebie różnić.

Jak to faktycznie działa?

Jak wiemy przede wszystkim większość kobiet idzie na zakupy a mężczyźni by faktycznie kupić konkretny produkt. Niby to z pozoru niewielka różnica, ale jednak wyraźna z poziomu zachowań na stronach e-commerce. Kobiety częściej oglądają na stronie www dużo więcej produktów, a zatem schodzą głębiej na stronie, będą trochę szybciej przewijałyby zobaczyć wszystko. Bo przecież przyszły na zakupy a to jest przyjemność sama w sobie. A mężczyzna, szczególnie ten typowy, idzie kupić, więc jak znajduje to czego potrzebuje, przestaje szukać. No może ogląda jeszcze drugi, podobny produkt by mieć porównanie i mieć pewność, ale jeśli spełnia kryteria to po co więcej szukać, upolował zwierza i czas zakończyć łowy! 


Stąd mężczyźni scrollują często wolniej i jeśli znajdują to czego szukali dokonują zakupu. Jeśli wracają do danego e-sklepu to dużo rzadziej niż kobiety, by porównać jego produkt z jakimś innym produktem (w innym sklepie). Poświęcają mniej uwagi (a często wcale) na produkty w innych kategoriach, bo przecież jak szukają spodni to niby dlaczego mieliby oglądać buty czy kurtki (albo się poluje na dzika albo na bażanta – inne kryteria, inna broń, czyli inne polowanie). Podsumowując przewijają wolniej, gdy znajdują to po co przyszli, albo kupują albo opuszczają sklep, by przemyśleć i wrócić jak będzie odpowiedni czas na zakup. Scrollując, rzadziej też wracają i do przeważnie do dużo mniejszej liczby produktów.

Mając zatem dane o prędkości i głębokości scrolowania, znając liczbę powrotów, zaczynamy „widzieć” kto odwiedza nasz sklep czy stronę i czy trafiamy do odpowiedniej grupy odbiorców. 

Badanie głębokości i prędkości scrollowania na stronie e-sklepu

Najciekawszymi danymi są jednak te ściśle związane z publikowanymi treściami i zaangażowaniem użytkowników. Dzięki badaniu głębokości i prędkości scrollowania panów dowiesz się, które produkty były przez nich tylko oglądane, a które wywołały większe zainteresowanie (np. zostały dodane do koszyka, ale nie zostały ostatecznie zakupione). Wywołanie zainteresowania u odbiorcy powoduje wyhamowanie przewijania, co od razu widać w statystykach. Jak już powiedzieliśmy panowie są bardziej od kobiet nastawieni na zakup niż oglądanie. I to będzie widać w szczegółowych statystykach produktów.

Odpowiednie narzędzia analityczne, takie jak iSlay pozwalają wychwycić zarówno moment początkowy, jak i końcowy tej czynności. W takiej analizy scrollowania może wynikać inna strategia zamykania koszyków np. w remarketingu skierowanym do mężczyzn, a inna nastawiona na kobiety. Narzędzie iSlay Panel poza wskazaniem, które produkty są najdłużej oglądane, pokazują także na jakim poziomie głębokości zaspokojona została ciekawość użytkowników. I ile czasu trwało przyswajanie danego przekazu, czytanie opisu produktu, ceny, etc. Inną bardzo przydatną funkcją jest możliwość obserwowania jak konkretne linki rozchodzą się po internecie. Czy to w mediach społecznościowych, poprzez wirtualne komunikatory lub mailowo.

Informacje zbierane przez iSlay są i w stosunku do całej witryny, i poszczególnych produktów. Dzięki temu do obu płci możesz zastosować inne strategie prezentacji treści, np. inaczej prezentując produkty wybierane przez panów w danej kategorii czy sklepie, czy zupełnie innymi zachętami (np. promując nowe produkty, nowe kolory, etc.) ściągać panie lub panów na stronę danego e-sklepu.

Psychologia scrollowania, czyli jak scrollują kobiety

To, że kobiety i mężczyźni różnią się między sobą widać na pierwszy rzut oka. To, że różnimy się pod względem zachowań zakupowych nie zawsze już jest tak oczywiste. Niby płeć mózgu, niby zauważamy to na co dzień w naszych relacjach, w życiu codziennym, w sklepie czy samochodzie, natomiast precyzyjne ich nazwanie często przysparza trudności. No cóż, przy odrobinie cierpliwości i precyzyjnej obserwacji, dzięki dziesiątkom badań mamy obecnie opisane, przynajmniej niektóre różnice w zachowaniach, pomiędzy obydwoma płciami. Psychologia scrollowania znajduje odpowiedź na pytanie jak scrollują kobiety, a jak mężczyźni.

Scrollowanie, czyli przeglądanie zasobów internetu to czynność bardzo przydatna. Szczególnie gdy myślimy o zachowaniach użytkownika w e-sklepie. To najłatwiej dostępne źródło informacji dla użytkownika, ale też i dla właściciela e-commerce gdy użyje do tego odpowiednich narzędzi. Nie wierzysz?

Scrollowanie tylko jako zaspokajanie ciekawości?

Z punktu widzenia pojedynczego użytkownika, scrollowanie ma sens zawsze gdy tego potrzebuje. Po prostu szuka danej informacji na stronie np. czyta rozbudowany opis produktu, który chce kupić. Przewijanie strony internetowej pozwala zaspokoić ciekawość. Patrząc przez pryzmat e-commerce czynność ta ma znaczenie, bo dostarcza cennych informacji o trafiających na stronę użytkownikach oraz ich rzeczywistych zachowaniach, intencjach zakupowych. Reakcja internautów na już istniejące treści dosadnie pokazuje czy odpowiada im prezentowany sposób komunikacji, czy nie.

Ta reakcja jest różna zasadniczo różna dla kobiet i dla mężczyzn. A odpowiednia analiza tych zachowań podpowiada jaki kierunek należy obrać, by spełnić ich – czasem zupełnie różne – oczekiwania. Oznacza to, że scrollowanie ma sens nie tylko z punktu widzenia pojedynczego internauty, ale także firm komunikujących się za pośrednictwem tekstów z potencjalnymi odbiorcami. I co innego oznacza w wypadku produktów wybieranych przez kobiety, a przez mężczyzn. W skrócie: większa wiedza o zainteresowaniach poszczególnych czytelników, to większa szansa na lepszą monetyzację internetowych działań w e-commerce.

Zachowanie na stronie a scrollowanie?

Kobiety w sklepach inaczej szukają produktów. W świecie wirtualnym, gdy nie widzimy użytkownika odgrywa to duże znaczenie. Dzięki różnicy w docieraniu, odbiorze treści, produktów przejawianych na stronie czy w internetowym sklepie możemy rozpoznać czy użytkownikiem jest kobieta czy mężczyzna.

Te same charakterystyczne zachowania, które różnią panie od panów podczas robienia zakupów w rzeczywistym sklepie możemy zauważyć w sklepie wirtualnym. A wszystko dzięki dokładnemu badaniu scrollowania. Kobiety naprawdę inaczej scrollują niż mężczyźni, ponieważ inaczej zachowują podczas zakupów.

Jak to działa dla kobiet?

No cóż, przede wszystkim większość kobiet idzie na zakupy a mężczyźni by kupić produkt (żeby nie powiedzieć idą po konkretny produkt). Z pozoru to niewielka różnica, ale jednak wyraźna z poziomu zachowań podczas wizyty w e-sklepie. Kobieta potrzebuje porównać wiele produktów, tym bardziej że już inny kolor np. tego samego fasonu spodni, to właściwie odrębna kategoria produktowa. Kobieta musi zatem zobaczyć naprawdę wiele produktów, aby mieć wystarczająco wiele informacji do podjęcia decyzji (najlepiej klika lub kilkanaście produktów). Dodatkowo gdy przegląda spodnie widzi też buty czy kurtki, a to przecież w przyszłości (być może już niedalekiej) może przydać się przy kolejnym zakupie. 

Jak wygląda scrollowanie kobiety w e-sklepie?

Kobiety częściej będą oglądały więcej produktów, a zatem schodziły głębiej na stronie, będą trochę szybciej przewijałyby, by zobaczyć wszystko bo przecież przyszły na zakupy. Będą też dużo częściej powracały do danego e-sklepu, by porównać z produktem, który zobaczyły na innej półce w internetowym sklepie. Choćby to były krótkie powroty, by jeszcze raz rzucić okiem i zdecydować czy brać dany produkt pod uwagę w procesie decyzyjnym. Ten proces bywa czasami dość długi i uwzgledniający przejrzenie produktów w innych sklepach. Zatem kobieta-klient w e-commerce to więcej powrotów do dodanego sklepu.

Jeśli jednak chcesz przyjrzeć się zaangażowaniu kobiet w zapoznawanie się z produktami, które dla nich przygotowałeś, wiedzieć czy przypadły im do gustu, czy zostały obejrzane w całości – najlepiej sięgnąć po narzędzia dające wgląd w szczegóły. Narzędzie iSlay Panel poza wskazaniem, które produkty są najdłużej oglądane, pokazują także na jakim poziomie głębokości zaspokojona została ciekawość użytkownika. I ile czasu trwało przyswajanie danego przekazu, czytanie opisu produktu, ceny, etc. Inną bardzo przydatną funkcją narzędzia iSlay jest możliwość obserwowania jak konkretne linki rozchodzą się po internecie. Czy to w mediach społecznościowych, poprzez wirtualne komunikatory lub mailowo.

Idealne narzędzie do e-commerce

ISlay to narzędzie, które powie właścicielowi witryny e-commerce, które produkty cieszyły się największym lub najmniejszym powodzeniem. Daje pełny obraz zachowań kobiet (jak i mężczyzn) na stronie www a jego głównym zadaniem jest monitorowanie scrollowania użytkownika przebywającego na danej stronie. Czynność ta przez długi czas była uważana za nieistotną, tymczasem można się z niej dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy, które da się przełożyć na decyzje biznesowe i zwiększać przychody z działań online.

iSlay-to-nowy-wymiar-analityki-content-marketingu

iSlay to nowy wymiar analityki content marketingu 

Marketing treści czyli polski odpowiednik content marketingu to strategia sprzedażowa polegająca na zarabianiu wysyłanymi do klientów komunikatami. Realizacja celów za pomocą słów jest bardzo skuteczna jeśli wiesz jak ich używać. Tym którzy nie wiedzą przyjdzie z pomocą iSlay. 

Dotychczasowa analityka content marketingu

Konieczność badania efektów podejmowanych działań nie jest żadną nowością. Marketerzy robią to od dawna, wykorzystując do tego takie narzędzia jak: Google Analytics, Google Search Console, Alexa czy Senuto.

Nie zaskakuje ich również obowiązek wykonania reaserchu przy doborze tematów publikacji. Analiza trendów i słów kluczowych należą do codziennych obowiązków osób odpowiadających z marketing. Podobnie jak przeglądanie rankingów najpopularniejszych influencerów i łączenie ich z reprezentowanym brandem. Wszystko po to aby zadowolić i przywiązać przedstawicieli grupy docelowej, której sprecyzowanie odbywa się na początku procesu promocji.

Wiadomo jakie tematy się czytają, jakich słów używać, by przypodobać się algorytmom, skąd pochodzi ruch i jak promować teksty. A także, jak radzi sobie konkurencja. Słusznie zauważają eksperci, że mimo ogromu zbieranych danych, nadal są przestrzenie, o których wiemy bardzo mało. Przykładem jest badanie zachowań użytkowników tej konkretnej witryny podczas przeglądania danego artykułu.

iSlay prawdę ci powie

Za iSlay stoją osoby od lat związane z branżą marketingową. Doskonale znają dostępne rozwiązania i jak nikt inny wiedzą czego im brakuje. iSlay jest więc odpowiedzią wieloletnich praktyków na potrzeby rynku. Weryfikacja reakcji odwiedzających daną stronę internautów i wytypowanie najbardziej angażujących treści ma wskazać kierunek dalszych działań oraz pokazać, jakie tematy przyciągają uwagę odbiorców.

Z uwagi na fakt, że cała internetowa aktywność odbywa się za pośrednictwem urządzeń elektronicznych możemy przyjrzeć jej się od początku do końca. Szkoda zaprzepaścić taką szansę. Tym bardziej, że badanie można ograniczyć do jednego tekstu i przeprowadzić je w czasie rzeczywistym.

Twórcy iSlay skupili się na scrollowaniu, czyli przewijaniu strony. W momencie gdy pojawiająca się na monitorze treść zainteresuje użytkownika, ten zwalnia lub zaprzestaje wykonywania tej czynności, dopóki nie zapozna się z całością materiału. A w wyjątkowych sytuacjach cofa się, aby przeczytać fragment jeszcze raz. Te czynności mówią o czytelniku więcej niż liczba wyświetleń, czy średni czas spędzony w witrynie. Im wyższy poziom zaangażowania, tym większa szansa na biznesowy sukces. Dlatego warto tworzyć poruszające treści, które cieszyć si.e będą długim i głębokim scrollowaniem.

Co poza scrollowaniem?

Kolejnym dowodem świadczącym o zainteresowaniu daną treścią jest chęć dzielenia się nią ze znajomymi. W panelu iSlay można śledzić to co użytkownik robi ze skonsumowanym przez siebie contentem. Rejestrowany jest nie tylko sam fakt udostępnienia, ale również droga za pośrednictwem której to następuje. 

Zarówno zbierane przez iSlay dane jak i wyciąganie na ich podstawie wnioski pozwolą ci wyprzedzić konkurencję. Maksymalne dopasowanie treści pod wymagania i potrzeby odbiorców przyczyni się do uzyskania statusu eksperta. A zaufanie użytkowników  zwróci się z nawiązką.

Zajmujesz się e-commerce? To narzędzie musisz znać

Branża e-commerce rośnie z każdym dniem. Internetowy handel zyskał na popularności w trakcie pandemii, a przyzwyczajeni do wygody klienci korzystają z niego mimo spadku zagrożenia. Konkurencja jest duża, dlatego aby zyskać przewagę potrzebujesz innowacyjnych rozwiązań. Takich jak iSlay.

Wady i zalety e-commerce

Jak wszystko także sprzedaż za pośrednictwem internetu – e-commerce, ma plusy i minusy. Z jednej strony nie trzeba stać wielu godzin na stanowisku i obsługiwać nie zawsze miłych klientów. Zamiast tego można siedzieć w bezpiecznym zaciszu i zbierać spływające zamówienia. Niestety, po pierwsze zamówienia te ktoś musi przygotować i spakować, a nigdy nie dojdzie do tego etapu jeśli nie stworzysz wirtualnego sklepu i nie dodasz asortymentu.

Pomijając wszelkie wymagania techniczne uruchomienia platformy sprzedażowej, dodawanie oferty i tworzenie komunikacji jest najbardziej odpowiedzialnym zadaniem. Od opisu i oprawy graficznej, a także przekazów wysyłanych do klientów zależy czy będą zainteresowani daną rzeczą czy nie. A co za tym idzie, czy biznes będzie rentowny czy nie. Konkurencja jest ogromna dlatego warto korzystać z narzędzi gwarantujących komunikacyjną przewagę. Bez względu na to czy samodzielnie opracowujesz strategię contentową czy zlecasz to profesjonalistom, panel iSlay dostarcza wiedzy i pozwala kontrolować sytuację.

Dane pod kontrolą

iSlay to innowacja na polskim rynku. Rozwiązanie do analityki content marketingu stworzone przez praktyków ma wszystko czego potrzebuje branża e-commerce. Audytuje i monitoruje strony i kampanie, w przystępny sposób pozwala śledzić bieżący ruch i zachowania użytkowników skupiając się na publikowanych treściach.

Żadne inne narzędzie z taką dokładnością nie analizuje scrollowania. Ta z pozoru nieistotna czynność przez długi czas traktowana była po macoszemu. Nie przykładano do niej wagi uważając, że służy jedynie zabiciu czasu. Tymczasem okazuje się, że sposób w jaki dana osoba przegląda zasoby internetu dostarcza wielu istotnych informacji na temat jej samej jak i jej upodobań.  

iSlay ze statystyk dotyczących czasu przeglądania konkretnej treści oraz głębokości scrollowania wyciąga takie informacje jak głębokość strony do której dotarła największa liczba użytkowników. Czyli wskazuje poziom poniżej którego nie warto umieszczać flagowych produktów. Pozwala też wychwycić, które produkty cieszą się największą popularnością, przez co kwalifikują się do poszerzenia asortymentu. Dodatkowo w każdej chwili istnieje możliwość wygenerowania tematycznego raportu, który z pewnością przyda się podczas podejmowania biznesowych decyzji.

Porywające treści w e-commerce dzięki iSlay

Wiedza na temat tego czego szuka i co lubi odwiedzający sklep klient to kopalnia pomysłów i możliwości. Możesz na przykład na jej podstawie zaproponować mu podobne produkty. Zdefiniowanie potrzeby, którą użytkownik chce zaspokoić w czasie wizyty jest ważne także z punktu widzenia komunikacji. Jak wspominaliśmy na początku narracja, jaką tworzysz może działać na twoją korzyść jeśli jest spójna i dopasowana do grupy odbiorców. Każdy publikowany tekst wywołuje reakcję. Jeśli ta będzie pozytywna odniesiesz sukces. Mając iSlay nie musisz domyślać się, ani zgadywać czy treści trafiły w gust odbiorców. Odpowiedź znajdziesz w raporcie.

Dlaczego scrollowanie ma sens?

Scrollowanie czyli przeglądanie zasobów internetu nie ma zbyt dobrej opinii. Głupota, strata czasu – to najczęstsze opinie, tymczasem ta czynność jest bardzo przydatna. To najłatwiej dostępne źródło informacji. Nie wierzysz? Udowodnimy Ci, że scrollowanie ma sens!

Informacje są w cenie

Podobno w internecie znajdziesz wszystko, o ile masz odpowiednią ilość czasu na szukanie. Zbiór internetowych zasobów z każdym dniem się powiększa, przejrzenie całości byłoby więc sporym, o ile nie niemożliwym wyzwaniem. Zamiast czytać wszystkie treści i zaśmiecać nimi szare komórki, nasz mózg nabył umiejętność szybkiej selekcji. To właśnie w niej tkwi sekret przewijania kolejnych rekordów. Jedno rzucenie okiem i już wiesz czy znalazłeś to czego szukasz, czy może musisz kontynuować żmudny proces. Ewolucja na miarę cyfrowych czasów.

A gdyby tak przekaz, na który trafiasz był idealnie dopasowany do twoich potrzeb? Byłoby cudownie, prawda? Wiele wskazuje na to, że i to marzenie może w niedługiej przyszłości się spełnić. Jednakże do tworzenia contentu, który trafiałby w gusta odbiorców, potrzebne są dane na temat ich upodobań. A te ukryte są w scrollowaniu. Nie bez powodu nazwaliśmy tę czynność najłatwiej dostępnym źródłem informacji.

Kiedy scrollowanie ma sens?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta – zawsze. Z punktu widzenia pojedynczego użytkownika, scrollowanie ma sens zawsze wtedy, kiedy tego potrzebuje. Przewijanie pozwala zaspokoić ciekawość. Patrząc przez pryzmat firm działających w sieci czynność ta zawsze ma znaczenie, bo dostarcza cennych informacji o trafiających na daną stronę użytkownikach. Reakcja internautów na już istniejące treści dosadnie pokazuje czy odpowiada im prezentowany sposób komunikacji, czy nie. A także podpowiada jaki kierunek należy obrać, by spełnić ich oczekiwania. Oznacza to, że scrollowanie ma sens nie tylko z punktu widzenia pojedynczego internauty, ale także firm komunikujących się za pośrednictwem tekstów z potencjalnymi odbiorcami. W skrócie: większa wiedza o zainteresowaniach czytelników, to większa szansa na monetyzację internetowych działań.

Żeby móc wyciągać wnioski, które staną się podstawą do budowania nowej biznesowej strategii, trzeba umiejętnie zbierać dane. Analityka internetowa powinna leżeć u podstaw każdego biznesu prowadzonego w sieci. Niestety dla popularnych narzędzi scrollowanie to zagadnienie poboczne, przez co nie poświęcają mu odpowiednio dużo uwagi. A warto skupić się na obserwacji tego właśnie zjawiska, bo liczba odsłon to nie wszystko.

Analiza scrollowania z iSlay. Jak to działa?

Rozwiązanie zaproponowane przez firmę iSlay wychodzi naprzeciw wszystkim tym osobom, które chcą dogłębnie poznać zachowania użytkownika w swojej wirtualnej witrynie. Narzędzie poza danymi liczbowymi takimi jak: suma odwiedzających i czas spędzony przez nich w witrynie pozwala zweryfikować między innymi: które treści cieszą się największym uznaniem, jaka tematyka jest tą wiodącą oraz które elementy strony przyciągają najwięcej odwiedzających.

Korzystanie z narzędzia iSlay jest bardzo proste. Wystarczy zainstalować dedykowaną wtyczkę i wprowadzić odpowiednie ustawienia w panelu strony. Monitoring odbywa się w czasie rzeczywistym, dzięki czemu możliwe jest śledzenie ruchu na bieżąco. Korzystanie z Panelu iSlay jest bardzo intuicyjne, wystarczy chwila by poruszać się po nim jak ekspert.

Analityka treści to nie tylko odsłony

To ile osób odwiedza twoją stronę jest ważne, ale nie kluczowe. Nawet duża liczba odsłon nie jest gwarancją sukcesu. Budowanie wiernej i zaangażowanej grupy odbiorców wymaga odpowiednich komunikatów, a do ich tworzenia potrzebna jest szczegółowa analityka treści.

Czego dowiesz się z liczby odsłon

Strona internetowa do sprawnego funkcjonowania potrzebuje spełnienia wielu wymagań technicznych. Wiedzą o tym doskonale osoby odpowiedzialne za ich tworzenie, jak również ci którzy postanowili ruszyć z internetowym biznesem. W zależności od specyfiki działalności wymagania są nieco inne. Ale dwa aspekty pozostają niezmienne. Po pierwsze, każda witryna ma zarabiać.

Obojętnie czy prowadzisz bloga czy sklep, twoje miejsce w sieci ma przynosić zyski. Po drugie nawet najlepiej zrobiona technicznie i wypromowana strona nie zyska wielu odsłon jeśli nie będzie dla użytkowników interesująca. Wszak nie chodzi o jednorazowy bum, a stałe wzrosty.

Liczba odsłon to nic innego jak liczba wejść. Internauci odwiedzając twoją witrynę generują ruch. Ktoś wchodzi i wychodzi zostawiając po sobie ślad w statystykach. To główny parametr podawany przez Google Analytics – najczęściej używanego w Polsce narzędzie do analityki stron. Stąd jego popularność.

Ale tak naprawdę z informacji tej niedużo wynika. Nieco więcej mówi czas spędzony na stronie. To jednak ciągle za mało danych by zbudować skuteczną strategię marketingową. Dopiero analityka treści rozwieje większość wątpliwości. Dzięki niej, poznasz lepiej swoich użytkowników, jak również dowiesz się czego szukają w twojej przestrzeni.

Liczy się content

Na zainteresowanie internautów wpływa bardzo dużo czynników. Świetnie jeśli wizualnie strona wywołuje efekt wow. Przecież każdy z nas lubi przebywać w estetycznych miejscach i otaczać się ładnymi przedmiotami. Co więcej, dbałość o szczegóły przemawia na korzyść gospodarza czyli ciebie. W użytkowniku rodzi się przekonanie, że wspomniana troska przeleje się także na spełnienie jego potrzeb. Bo to właśnie ona skłoniła go do odwiedzin. Wchodzący na daną stronę internauta ma do załatwienia sprawę. Chce nabyć albo konkretną rzecz, albo wiedzę. I jedno i drugie odbywa się za pośrednictwem komunikatów.

Content is a king – to główne motto marketingu treści. Nie sposób się z nim nie zgodzić. To co publikujesz w swojej przestrzeni mówi o tobie i twojej firmie najwięcej. To treści trafiają do odbiorców i decydują o tym czy ci wrócą i wygenerują nowe odsłony.

Analityka treści podpowie jak przyciągać odbiorców

Pożądana jest umiejętność dopasowania sposobu komunikacji i formy przekazu do odbiorcy. Musisz zdać sobie sprawę, że zwracasz się do konkretnej grupy. Dlatego poza danymi demograficznymi potrzebna ci będzie wiedza o tym co robią w twojej witrynie, które elementy przyciągają ich uwagę i jaka tematyka ich interesuje.

Analityka treści wykonywana przez iSlay to o wiele więcej niż liczba odsłon. To przede wszystkim dogłębna weryfikacja zaangażowania odbiorców. Narzędzie poświęca bardzo dużo uwagi scrollowaniu – przewijaniu strony. Bada jego prędkość i głębokość, co w zestawieniu z ujęciem czasowym dostarcza bardzo cennej wiedzy. Ponadto wskazuje elementy cieszące się największą popularnością. Z iSlay szybko wyłapiesz zagadnienia, które poruszają odwiedzających cię internautów. A co za tym idzie, zdefiniujesz tematy, które warto poruszyć w przyszłości by to zainteresowanie utrzymać.

Z iSlay audyt www jest naprawdę prosty

Twoja strona pęka w szwach, ale ilość treści nie przekłada się na zainteresowanie internautów? Planowany wzrost interakcji nie następuje? Najwyższy czas na audyt www , który zweryfikuje jakość publikacji. Dzięki iSlay dowiesz się jaki content porywa twoich odbiorców. 

Liczy się jakość, nie ilość

Internet przyjmie każdą ilość contentu. Ale to użytkownicy wybierają treści, które przypadną im do gustu. Pozostałe materiały na zawsze zaśmiecą wirtualną przestrzeń, powodując jedynie irytację tych, którzy w poszukiwaniu konkretnych informacji na nie natrafią.

Nieważne, że będą napisane zgodnie z zasadami SEO, a ich publikacja będzie odbywała się o odpowiedniej porze. Jeśli nie zaangażują odbiorców, nie pomogą ci w osiągnięciu e-sukcesu. Na tym polu ludzkie reakcje i zaangażowanie wygrywają z automatyką i algorytmami. Nie oznacza to jednak, że jako twórca stoisz na straconej pozycji.

Musisz tylko zdać sobie sprawę z tego, że tworzone komunikaty mają trafić i zainteresować konkretnych odbiorców. Twoim głównym celem jest zaspokojenie ich potrzeb i rozwianie ewentualnych wątpliwości. Zamiast publikować 10 tekstów z krzykliwym tytułami i lakonicznym środkiem, skup się na jednym ale popartym rzetelnym reaserchem i zawierającym pożądane informacje. Tego jakie treści są poszukiwane dowiesz się poprzez audyt www przeprowadzony przez iSlay. Raport końcowy to źródło cennej wiedzy na temat twojej grupy docelowej i jej upodobań. Gdy dowiesz się czego szuka adresat komunikatów stworzenie ich będzie o wiele prostsze.

Co obejmuje audyt www iSlay

Na początku wykonamy ogólny przegląd publikacji pod wskazanym adresem. Przyjrzymy się specyfice twojej działalności. Zaczniemy od ustalenia czasu trwania audytu i ilości badanego contentu. Następnie przejdziemy do średniego czasu spędzonego w witrynie. Poznasz głębokość i prędkość scrollowania i liczbę czytanych przez odwiedzających podstron. Potem podzielimy stronę na sekcje, odpowiemy na pytanie o liczbę wyświetleń i pokażemy najczęściej czytane treści.

Istotnym elementem audytu jest część dotycząca życia publikacji w kanałach social media i popularnych komunikatorach. Fakt udostępniania świadczy o tym, że internauta uznał ją za ciekawą i godną polecenia. Dobrze abyś widział na jakich platformach twoja strona zyskuje popularność. Dodatkowym wskaźnikiem jest źródło ruchu, czyli skąd przychodzą użytkownicy oraz procent jaki w liczbie wejść generują crawlery.

Zanim skupimy się na zaangażowaniu użytkowników, zwrócimy twoją uwagę na pojawiające się na stronie błędy i dane demograficzne, dotyczące odwiedzających. Na podstawie zebranych wyników powstaną graficzne podsumowania oraz ranking najbardziej zajmujących treści. Ostatni element audytu to rekomendacje eksperta, czyli podpowiedzi co i jak zmodyfikować, by osiągnąć zamierzony cel.

Wdrożenie zaleceń

Audyt www to pierwszy krok w kierunku świetlanej przyszłości twojej strony. Dlatego po zapoznaniu się z przygotowaną diagnozą należy jak najszybciej wdrożyć zalecenia. Już pierwsze zmiany będą widoczne w statystykach. Choć należy pamiętać, że zaufania odbiorców nie zbuduje się w kilka dni. Bardzo możliwe, że zyskanie miana godnego polecenia twórcy zajmie nawet kilka miesięcy. Co ważne, usługa iSlay nie kończy się wraz z przesłaniem raportu. Chętnie pomożemy w kolejnych działaniach. W szczególności zajmiemy się monitoringiem efektów i oceną realizacji zaleceń.

Jak szczegółowa analiza treści jest możliwa

Dane liczbowe są jedynym wiarygodnym sposobem na ocenienie skuteczności działań content marketingowych. Do ustalenia, które elementy strony cieszą się największą popularnością niezbędna jest analiza treści. iSlay robi ją naprawdę szczegółowo.

Audyt strony czy analiza treści?

To jedno z kluczowych pytań jakie należy sobie zadać przed wyborem narzędzi do przeprowadzenia weryfikacji. Jedno i drugie jest niezbędne do osiągnięcia sukcesu w internetowym biznesie, ale nie są to sformułowania tożsame.

Podczas tradycyjnego audytu strony www badane są takie elementy jak: szybkość ładowania, stopień optymalizacji, indeksowanie czy pozycja na tle konkurencji. W skrócie: wszystko to, co ma wpływ na widoczność w wyszukiwarce. Jest to więc sprawdzenie technicznych kwestii i ich ewentualne dopasowanie do wymagań stawianych przez algorytmy.

Analiza treści jak sama nazwa wskazuje, skupia się na treściach – komunikatach opublikowanych na stronie. Jej głównym celem jest zweryfikowanie reakcji wywoływanych u odbiorców będących aktywnymi użytkownikami internetu. Jest to zadanie o wiele trudniejsze, ponieważ dotyczy grupy ludzi, a nie maszyn. Trafienie w gusta odbiorców wymaga zrozumienia ich potrzeb i oczekiwań. A przede wszystkim dobrania odpowiedniego środka przekazu i języka. Narzędzie analityczne proponowane przez firmę iSlay nie tylko ocenia zastany poziom contentu, ale również pozwala wyciągać wnioski na przyszłość.

Jakie dane zbiera iSlay

Żaden z pojawiających się w panelu iSlay parametrów nie jest przypadkowy. Rozwiązanie zostało bardzo skrupulatnie przemyślane. Jego celem jest dostarczenie jak największej ilości informacji na temat użytkowników odwiedzających witrynę poddaną kontroli.

Począwszy od liczby odbiorców poprzez dane dotyczące tego czy są nowi czy powracający oraz rodzaju urządzenia, na którym przeglądają stronę i średni czas jaki poświęcają tej czynności. Następnie obserwować można liczbę wyświetleń oraz źródła pochodzenia ruchu.

Najciekawszymi danymi są jednak te ściśle związane z publikowanymi treściami i zaangażowaniem użytkowników. Dzięki badaniu głębokości i prędkości scrollowania dowiesz się, które artykuły były czytane, a nie tylko przeglądane. Wywołanie zainteresowania u odbiorcy powoduje wyhamowanie przewijania, co od razu widać w statystykach. Odpowiednie narzędzia pozwalają wychwycić zarówno moment początkowy jak i końcowy tej czynności. A informacje zbierane są i w stosunku do całej witryny i poszczególnych artykułów.

Na tym nie koniec. Przecież dana treść nie kończy swojego życia wraz z wciśnięciem przycisku „opublikuj”. Tak zaczyna się jej bytność w internetowym świecie. Im ciekawszy materiał, tym chętniej użytkownicy dzielą się nim ze znajomymi. Dlatego też twórcy narzędzia postanowili monitorować także ten wyróżnik.

Analiza treści to także polecenia i udostępnienia

Komunikatory, e-maile i social media – to za ich pośrednictwem użytkownicy najczęściej dzielą się z godnymi tego wpisami. I to właśnie te źródła pojawiły się w Panelu iSlay. Po pierwsze możesz dzięki nim poznać liczbę udostępnień z wyszczególnieniem konkretnych środków. Po drugie dowiesz się skąd przychodzą na twoją stronę zainteresowani odbiorcy. Dodatkowo masz możliwość stworzenia przedmiotowego raportu.

Scrollowanie przyszłością content marketingu

Produkcja i dystrybucja treści to obecnie jedna z popularniejszych strategii marketingowych. Jednak samo tworzenie treści to zdecydowanie za mało. Content musi porywać, zachęcać do czytania. Scrollowanie strony internetowej i jego dogłębna analiza pokazują co tak naprawdę interesuje użytkowników. Scrollowanie staje się dziś przyszłością content marketingu.

Czym jest content marketing

Przedmiotem content marketingu jest budowanie długotrwałej relacji z odbiorcą – użytkownikiem poprzez publikowanie przydatnych treści. Niezwykle istotnym elementem tej więzi jest wywoływanie przez nadawcę u adresata komunikatów pożądanej reakcji. Nie zawsze musi być nią proces zakupowy. Równie dobrze może chodzić o zdobycie zaufania czy rozpowszechnienie konkretnego artykułu w internecie. Fakt, że odbiorcami są osoby korzystające z wirtualnej sieci umożliwia monitorowanie ich zachowań i potrzeb.

Odsłony, sesje, kliki – czego się z nich nie dowiesz?

Badanie ruchu w internecie  nie powinno ograniczać się do informacji o tym ile osób odwiedza daną witrynę (odsłony). Ponieważ są to dane zbyt ogólne. Podobnie jak przeciętna ilość czasu spędzonego pod wybranym adresem (sesja). Odrobinę więcej mówi marketerom wskaźnik CTR dotyczący klikalności, ale i on pozostawia zbyt duże pole do domysłu. Tymczasem w content marketingu liczą się dane. Ich zdobycie nie jest wcale takie trudne, o ile korzysta się z odpowiednich narzędzi marketingu pozwalających na szczegółowy audyt treści. To jasne, że im bardziej szczegółowo pracownicy działów marketingu znają swoich odbiorców, tym ich działania będą przynosić lepsze efekty.

Ważne jest nie tylko: kto, skąd, kiedy i przez ile czasu, ale również po co pojawia się w tym, a nie innym miejscu w sieci. A także jak się podczas tej wizyty zachowuje i co robi ze skonsumowanymi treściami dalej. Cel jest jasny, użytkownik ma otrzymać dokładnie taką treść jakiej oczekuje, a swoim zadowoleniem podzielić się z dalszym gronem znajomych.

Lukę w popularnych systemach zbierania informacji – w szeroko pojętej analityce internetowej – na temat zachowań internautów wypełniły narzędzia monitorujące scrollowanie firmy iSlay.

iSlay Scrollerscrollowanie całkowicie pod kontrolą

Ilość treści jaka codziennie trafia do internetu jest zbyt duża, by można było się z nią w całości zapoznać. Odpowiedzią na nadmiar contentu jest specyficzne zachowanie internautów. Scrollowanie, bo o nim mowa to przewijanie kolejnych materiałów w poszukiwaniu tych, które wzbudzą chociażby minimalne zainteresowanie. Czasem do zatrzymania strumienia wystarczy chwytliwy tytuł lub atrakcyjne zdjęcia. Te zabiegi chociaż skuteczne, działają tylko przez chwilę. A ich nadmierne stosowanie grozi irytacją i wielotygodniową ignorancją ze strony odbiorcy. Zamiast iść na skróty, lepiej zdobyć rzetelną wiedzę na temat tego, co porusza grupę docelową. Pozwoli to na budowanie bazy treści, które będą w najwyższym stopniu zaspokajały potrzeby jej członków. A co za tym idzie wzrośnie szansa na kolejne odwiedziny. Narzędzie iSlay Panel poza wskazaniem, które materiały są najbardziej poczytne, pokazują także na jakim poziomie głębokości zaspokojona została ciekawość użytkowników. I ile czasu trwało przyswajanie danego przekazu.

Kolejną bardzo przydatną funkcją jest możliwość obserwowania jak konkretne linki rozchodzą się po internecie. Czy to w mediach społecznościowych, poprzez wirtualne komunikatory lub mailowo.

Monitoring tu i teraz

Internauci są przyzwyczajeni do szybkiego działania. Dlatego tak ważny jest dostęp do danych na temat ich działań w czasie rzeczywistym. Tylko w ten sposób osoby zarządzające treścią mogą na bieżąco reagować i sterować publikacjami. Co z kolei przekłada się na większy komfort i zadowolenie użytkowników.

Scrollowanie to powszechna czynność. Która dzięki odpowiedniemu monitoringowi może stać się kopalnią bardzo cennej wiedzy.

Jak zarobić na scrollowaniu

Przeglądanie wirtualnych publikacji zabiera internautom coraz więcej czasu. Jeśli zastanawiasz się czy można zarobić na scrollowaniu. Odpowiadamy: tak. Trzeba tylko wiedzieć jak to zrobić. Zatem planując audyt treści pamiętaj, że możesz zarobić na scrollowaniu.

Czym jest scrollowanie

W dosłownym tłumaczeniu scrollowanie to przewijanie treści zamieszczanych na ekranach urządzeń elektronicznych: smartfonów, tabletów, komputerów. Przy czym miejsce publikacji nie ma znaczenia. Mogą to być zarówno duże serwisy newsowe, strony tematyczne, kanały w mediach społecznościowych, blogi. Najistotniejsze, że osoba scrollująca konsumuje materiały, na które natrafia w minimalnym stopniu.

Internauta rzuca na nie jedynie okiem, a dopiero gdy znajdzie interesujące artykuły skupia na nich swoją uwagę w większym stopniu. Jest to swoisty odruch obronny organizmu przed natłokiem danych. Wstępna selekcja, której celem jest oszczędzenie czasu i uwagi. Jak pokazują badania odrzucenie nie odbywa się na zasadzie incydentalności.

Zagadnieniem kluczowym dla każdego, kto chce zarabiać w internecie jest w takim razie: co wzbudza lub mogłoby wzbudzić pożądane zainteresowanie, które przerwie pozornie bezmyślny odruch. Znalezienie odpowiedzi – szczególnie dla marketerów – na to pytanie wbrew pozorom nie jest trudne. O ile tylko wiesz gdzie go szukać.  Skoro przebudzenie użytkowników nie jest przypadkowe, to do wyłapania punktów zwrotnych niezbędna będzie wnikliwa analiza zachowań użytkownika na stronie internetowej.

Poznaj potrzeby grupy docelowej

Mimo że scrollują wszyscy (albo znakomita większość internautów) korzystanie z ogólnych informacji na nic ci się jako marketerowi nie przyda. Przecież przekaz, który wysyłasz ma dotrzeć do konkretnych osób. Jeśli prowadzisz serwis kulinarny, dodawanie kolejnego przepisu na sernik (nawet jeśli go uwielbiasz), podczas gdy największe zainteresowanie wzbudzają steki jest pozbawione sensu.

Firma iSlay stworzyła narzędzia, dzięki którym dowiesz się nie tylko które elementy strony wyrwały twoich użytkowników z letargu. Poznasz miejsca, gdzie przeglądanie zamieniło się naprawdę we wnikilwe czytanie. Które treści zostały zgłębione, a także czy i do których powracano.  Bardzo ciekawym parametrem jest głębokość znużenia użytkownika. Pod tą nazwą kryje się poziom, na którym strona została porzucona.

Klienci iSlay otrzymują kompleksową opiekę. Wskazana witryna zostaje poddana audytowi. Jego efekty wraz z zaleceniami trafiają do raportu. A dalszy monitoring pozwala marketerowi czy analitykowi na bieżące wprowadzanie ulepszeń. W każdej chwili możliwa jest weryfikacja efektów i zachowań osób odwiedzających w intuicyjnym panelu, pokazującym wyniki w czasie rzeczywistym.

Scrollowanie przyszłością content marketingu

Mając odpowiednią wiedzę bez problemu przeprowadzisz właściwą optymalizację treści. Będziesz wiedzieć co i jak pisać by wywołać pożądany efekt. Dopasowana do upodobań odbiorcy strategia content marketingowa nie ma prawa się nie udać. Odpowiadanie na potrzeby użytkowników zaowocuje tym, że twoja strona stanie się miejscem chętnie odwiedzanym i polecanym.

Analityka scrollowania, wchodząca w audyt treści z prawdziwego zdarzenia, powinna zainteresować każdy podmiot i właściciela biznesu funkcjonujący w internecie.  Korzystanie z niej przyniesie wiedzę o zaangażowaniu użytkownika na stronie oraz wymierne korzyści bez względu na branżę w której działasz. Jeśli prowadzisz sklep internetowy wrośnie zaufanie dotychczasowych klientów, co znajdzie przełożenie w liczbie nowych odwiedzających i budowaniu społeczności. Tworząc treści odpowiadające na rozterki użytkowników, twoja firma będzie postrzegana jako ekspert w danej dziedzinie. Pozytywne reakcje i udostępnienia treści zostaną zanotowane przez algorytmy Google i Fabebooka i LinkedIn. Pozycja w sieci się umocni.

Pamiętaj, wysyłane przez ciebie komunikaty są wizytówką twojej firmy. Szkoda czasu na przepalanie budżetu contentem, którym nikt nie będzie zainteresowany.